Spacer № 1

czyli grząski grunt pod egoexi

Uwielbiam naturę naszych lasów. Lubię wyobrażać sobie, ilu ludzi na przestrzeni lat przemknęło pomiędzy tymi milczącymi drzewami, zostawiając tu mnóstwo swoich myśli. Tylko czy one milczą, a myśli zupełnie znikają? Przeczytałem kilka książek i wiem, że te wielkie rośliny, ich korzenie i grzyby pod nimi komunikują się ze sobą w sposób dla ludzi magiczny. Ale i tą magię wkrótce okiełznany w praktyce, a za kilkadziesiąt lat powielimy ich zdecentralizowany ocean podświadomości.


A jeżeli chodzi o tu i teraz – ktoś te ścieżki musi wydeptywać. Tego akurat demony za nas nie zrobią. Więc, gdy pomyślałem sobie, że przybliżę wam swoją autorską wizję artystyczną świata od razu pomyślałem też o tle w postaci takich samotnych spacerów po leśnym labiryncie. No dobra, na początku pomyślałem o czymś innym, a równie mi bliskim. O ciemności.
Tak. Gdybym nie chciał sprzedać dzięki tym produkcjom więcej egzemplarzy mojej pierwszej książki, najbliższe wynurzenia pewnie pozostałyby niewymówione. Wszystko co dla mnie ważne, znajdziecie w moich książkach. Pierwsza za chwilę trafi na półki, a następne… Zresztą, o przyszłości za chwilę.
Początkowo, plan mam na trzy odcinki i trzy spacery. Trójka to od czasów szkolnych moja ulubiona liczba. Pozdrawiam przy okazji moją polonistkę! ;] A tak poważnie, to najbardziej dla mnie kompletna liczba. Trójka to dobra, efektywna demokracja, trójka to też pierwszy ideał małego dziecka, który widzi swoim młodym rozumkiem tylko siebie i ukochanych rodziców. Ego’ też widzę jako trylogię, ależ ile walki jeszcze przede mną.

Gustave Doré, 1857

No właśnie, Egoexi Mam nadzieję, że z tego powodu będziecie towarzyszyć mi w spacerach. Miał być inny tytuł. Właściwie dwa. Ten pierwszy, roboczy, brzmiał: ”Drugie Życie” i pewnie bardziej pasował temu, co wyobrażałem sobie kiedy zostanę już poczytnym autorem. Boże, iluż teraz jest debiutantów! Drugi zaś tytuł to „Pole Czerwonych Tulipanów”. Kiedyś jeszcze go wytłumaczę. W którymś momencie, raczej bliżej końca pisania, Egoexi po prostu wpadło do mojej głowy i już nie wyszło. EGOEXI oznacza zaś wyjście świadomości. Skąd? O tym właśnie będę tu pisał.

Wróćmy do pierwszej części struktury tytułu. Co oznacza dla mnie EGO? Pewnie tak jak dla Was, na początek raczej coś złego i najczęściej zbyt dużego. Tak nasza natura. Ja jednak po głębszym zastanowieniu dostrzegam podział na sferę dobrą, nijaką i negatywną.
Ta dobra odsłona ego zachęca nas do działań, dodaje nam odwagi i odradza podejmowanie zbytniego ryzyka. Nijaka ostrzega zaś przed niebezpieczeństwem. Operuje nami jednak wadliwie, niczym świeżo zaktualizowany sterownik. Choć w zamyśle twórców miał dawać same profity, to nadal zawiera masę błędów. No i ten najgorszy kawałek egzystencjalnego tortu. Ta część ego, która popycha nas do działań złych i niegodnych.

Ego jako całość to świadoma część naszej osobowości. To wszystko co o sobie myślimy. A co jeżeli zabraknie naszego ego? Co jeżeli wyrwie się z organizmu, jego dozorcę i jednocześnie kopię zapasową pozwalającą istocie na wzór boski być człowiekiem w społeczeństwie? Co zostanie? Zwierzę? Bestia?

Faust | Johann Wolfgang Goethe

Najgorsze części naszego ego. Sporo mówi się o złu tego świata. Sporo się go doświadcza. Próbujemy to jakoś zrozumieć i okiełzać. Chociażby czytając książki o zbrodniach i ściganiu ich autorów. Oczywiście mordów, nie książek! Ja znalazłem, choć może nie jest to odpowiedź, takie właśnie wytłumaczenie, które porządkuje mi pewne sprawy. Nazwanie tego pozwoliło mi jednak przede wszystkim rozpocząć pisanie książki. Wierzący, jak i niewierzący, wszyscy wierzą w jakieś demony. Ja też. Dla mnie chowają się one w naszym ego i tam toczymy z nimi nieustanną wojnę. Stawiam jednak pytanie: kim w tym metafizycznym konflikcie będzie dla nas nowy wróg naszego wroga?

Witajcie. Nazywam się Artur Pomierny i jestem autorem książki pt. „EGOEXI”, a to jest pierwszy odcinek (spacer no 1) o mnie, mojej książce i całym tym pięknym, lecz krwawym świecie. A żebym istniał jako autor to potrzebuję Ciebie. Bez czynnego obserwatora nawet najgorsze zło i choćby najszlachetniejsza dobroć nie mają możliwości bytu. Zapraszam więc do śledzenia dalszych losów EGOEXI. Mamy jeszcze sporo niezbadanego lasu do pokonania i bardzo chętnie Was przez niego przeprowadzę. Do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *