Rozmowa o przyszłości

Zapraszam do przeczytania pierwszego fragmentu z mojej debiutanckiej powieści pt EGOEXI. Miłej lektury!

– Czy to Bóg mnie tak pokarał?
– Nie. Bóg nie każe. Jest miłosierny i, na ile się da, apolityczny. Przecież dobrze o tym wiesz, Mario.
– To skąd to cholerstwo w moim brzuszku? O tu, gdzieś na tej wysokości. Parę centymetrów w głębi.
– Z natury. Którą stworzył i której, jak wszystkiemu innemu, dał wolność.
– Zaczynam w to wątpić, drogi księżuniu, przyjacielu mój. To przez Ruska. Jestem pewna. I przez to, czym się zajmuje. Tak mnie pokarano, jeżeli cokolwiek tam istnieje, to taką wyznaczono mi pokutę.
– A czym zajmuje się twój wybranek?


– Nie mogę powiedzieć. Przecież już mówiłam. Ale mogę powiedzieć ci coś innego. – Tak? – On mówi, że jego ojczysta Federacja na pewno teraz się nie zatrzyma. Że jest zbyt mocna, rozochocona i postawiła wszystko na jedną kartę. Wejdą tu. Wjadą ze swoimi czołgami i złymi, głodnymi ludźmi. Dobrych i zmęczonych zostawią w bratnich narodach, gdzie Rosjan dużo. Tu będą musieli powalczyć z Zachodem na poważnie. Rząd o tym wie. Podobno te grubawe, parszywe świ…
– No!
– Politycy chciałam powiedzieć. Zarówno z rządu, jak i z opozycji. Kupują działki, domy i mieszkania pod Poznaniem i przeprowadzają tam swoje rodziny. Nikt o tym nie pisze. Wszyscy zaprzeczają rzeczywistości, a jednocześnie mówią, że damy opór. Paranoja.
– Będzie, co ma być. Wszystko jest częścią planu. Tu, w tym ziarenku, jakim jest Ziemia. Tam, w ziarenku, jakim jest Wszechświat, i tam wysoko, w Niebie, na plaży raju, pełnym ziarenek, na którą zaprasza Bóg.
– Księżulku, wątpię. Muszę to powiedzieć… wątpię. Wiesz o tym dobrze. A jeśli to, co się słyszy, jest prawdą? Przecież są niezależne śledztwa dziennikarskie! Na pewno słyszałeś teorię o tym, co robią z ludźmi na Zachodzie. Co robią z ich duszami! Boże… Co będzie, gdy ludzie będą potrafili, a może już potrafią, zapisać ich obrazy na komputerze? Proszę mi wyjaśnić, jak to się ma do naszych pięknych smętków o duszyczkach, o których los się modlimy na klęczkach, myśląc o drętwiejących kolanach?
– Słyszałem o tym. I rozumiem twoje rozterki. Ale to, o czym mówisz, to nie dusza. Może to będzie zapis wspomnień i przeżyć. Feeria wspomnień czasów, chwil i miejsc, ale to nie dusza. Nasza dusza jest tylko w jednym miejscu.
– Czyli przenieść się do innego ciała to nie grzech?
– Dla Boga najważniejsze jest nieczynienie zła innym, wiara w niego i ostateczne pogodzenie się z utratą życia doczesnego. Branie leków przedłużających nasze życie do chwili, gdy to zrozumiemy i zaakceptujemy, nie musi być grzechem. Ale wróćmy do duszy. Zawieszona gdzieś wysoko pomiędzy naszym życiem tu a życiem wiecznym, emanuje z tamtego świata w naszym kierunku. Dlatego jesteśmy uprzywilejowani, dokładnie tak jak Adam i Ewa. Tym Bóg nas odróżnił od zwierząt. Podejmujemy własne decyzje i w większości przypadków potrafimy je ocenić. Są dobre lub złe. Czy widziałaś coś złego w prawdziwej miłości, którą poczułaś do swojego Rosjanina?
– Nie.
– Otóż to.
– Więc umrę wcześniej i w cierpieniu, bo mam pecha.
– Wierzymy, że na wszystko jest plan. Plan ten niejednokrotnie może nas zaskoczyć. Również zasmucić.
– Również odebrać nam nadzieję i radość.
– Również. Moje życie także jest wypełnione masą ludzkiej słabości, jak i różnych wątpliwości, droga Mario. Ale to jest właśnie ten dobry, żyzny grunt, na którym nasza wiara kwitnie przez lata.
– Najlepszy grunt to ten najczarniejszy i najbardziej śmierdzący, więc analogia faktycznie trafna, kolego z liceum.
– Do usług.
– Pamiętasz, jak mówiłam ci o wyprowadzce? To się dzieje teraz. Nagle. Wołodia mówi, że jak pierdyknie, to w naszym przypadku bezpieczniej będzie na wschodzie… Dlatego to chyba pożegnanie, księżuniu.
– Cóż mogę ci powiedzieć, koleżanko? A więc nasza parafia straci dzielną siostrę, która potrafi odważnie wątpić i pytać, lecz w sercu naznaczona jest najprawdziwszą wiarą. Taką, która nie da o sobie zapomnieć. Nie da się wymazać lub skalać jakimś tam przeniesieniem. Prawda o tobie jest w twojej duszy, a to jak już stwierdziliśmy…
– Jest gdzieś wyżej. W chmurze. Pełnej danych.
– Mario…
– Tak. Będę o tym pamiętać. Życzę ci, ojczulku, byś i ty jak najmniej wątpił w swojego mocodawcę. Tym bardziej gdy stanie się to, o czym wszyscy gadają.
– Kościół zawsze sobie radził, nawet podczas rzezi.
– No cóż. Najlepsze rzeźnie są tam, gdzie mają najszczęśliwsze baranki.
– Maryśka!
– Taki żarcik na koniec. Jeżeli spotkamy się jeszcze kiedyś… chciałabym nadal widzieć ten uśmiech na twojej twarzy, Piotrusiu.
– Tak będzie. Nie zapomnij o dyszce na nowy murek wokół kościoła. Mrozy puściły na dobre i jest co robić.
– Jasne, dam nawet dwie. Niby nikt wojny nie ogłosił, a podobno zeszłej nocy Białorusini wjechali do Terespola, więc buduj tę swoją twierdzę jak najszybciej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *