Myśliwy

Był fanatykiem myślistwa. Miał też pewien problem z alkoholem. Żona ciągle była zła, a dorosły prawie już syn zaczął znikać na nocne libacje przy ognisku. Kiedy kumple z kółka łowieckiego mówili mu, by nie lazł na polowanie w takim stanie, on uważał, że to zwykła słabość przez druhów przemawia.

Tej nocy znów coś upolował. Miał coś takiego w oku, że zwierzyna sama pchała mu się mu pod muszkę, a nawet jak nie, to sam ją sobie znajdował. Spełnienia nie było było końca. Co prawda coś; może mrok, a może jego zamroczenie, kazały mu odpuścić patroszenie, ale wiedział, że księżyc znów mu dobrze życzy. I znów w błędzie byli oni, nie on. I tyle z tej pięknej nocy pamiętał. Poszukiwania syna trwają.

KONIEC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *