Bocian

Powołano gniazdo, piskląt pełno
Każde chce zjeść, kiszki zapełnić
Niebo wie, czy ich życzenia się spełnią
W grupie raźniej, wszystkie bobo dzielni.

Nagle na niebie plama, słońce przyćmiewa
Pisklęta łeb w górę, od prawa do lewa
Któremu do dzioba, ta tłusta glizda
Które się podda, nie bocian a cienizna.

I nagle nieszczęście!
Plusk w bagno, jedno pisklę wypadło.

Wreszcie wylądował Stary, co ma sto trzydzieści trzy żabie dziary.
Nie mógł się nadziwić, jak to możliwe, moje dzieci, a takie ofiary?
Wybrał drugie, czarnawe na grzbiecie, pewnie z sąsiadki kaczej.
Co zrobił? Wyrzucił do pary. Bociany żyją inaczej.

I tak się zapętla, historia słabości. Krzywda była, jest i będzie. I tyleż też złości. Ku chwale i konstytucji panującej tu naturalności.

Wszelkie prawa zastrzeżone – Artur Pomierny 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *