Dama


Wpadła do pokoju. Pośpiech był uzasadniony. Ale się zawzięła. Przyjaciółka przytargała przyjaciela.
Rozwaliła wszystko, jak ten słoń w porcelanie. Wreszcie stanęła. Patrzą wszyscy, co się zaraz stanie.

– Gdzie to jest? – syknęła zadyszana.
Jako, że w pokoju była sama, pozwoliła sobie na więcej, po stu schodach skołatana.
– Gdzie to, kurwa, jest?!
W końcu lustro rzekło cicho:
– Nie ma. Po prostu nie ma, moja Cruello de Licho.
– Cicho, łgarzu. Piękna i bogata. Taka jestem! Doskonała! …tylko uwypuklić trzeba. Ktoś mi schował, a tutaj przecież stała…
– Kto miał schować. Spójrz.
– Gdzie?
– W sufit. We mnie spójrz.
Spojrzała. Chwila ciszy, jak przystało, była krótkotrwała.
Wzrok, podobnie jak jej lico szklane, nielojalnie prześwietlił dawną damę. Wnet wyszukał najgłębszą szramę, potem przeskoczył ponad zapadniętym policzkiem; prawie już ominął kostropate usta, ale i to się nie udało! Nawet, kiedy polizała je swym wątłym już języczkiem. W końcu poczuła się, jak astronauta skaczący po dziurawym księżycu, ze smutkiem stwierdzając, że to ostatni etap w jej życiu.
– Jezu, niemożliwe. Jak ja się pokaże?! Tak być nie może. Gdzie ona jest, co się w końcu tu okaże?!
Zwierciadło ścichło. Integralność ważniejsza jest od prawdy, prawdę tę zna prawie każdy.
– Jest! – krzyknęła znów, jak po walce o życie. Szminka leżała nieopodal. Tyle, że przykryta beretem należycie.
– Ożeż ty włochaty skurw… Co za ścierwo chińskie i chu…!
Po chwili miała już wychodzić. Nagle lampka, tyle, że w jej głowie.
– Leki… – szepnęło, jak echo po niesłyszalnym słowie.
Obejrzała się złowrogo. Lustro naprężyło się jak mogło, beret dostał gęsiej skóry. Szminka zaś cofnęła się w głąb złotej rury.
– Ty…? Ty mi będziesz jeszcze mówić, ladacznico czerwona!
Odpowiedzi nie usłyszała.
Awantura zakończona.

WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ARTUR POMIERNY 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *